Na stolnice wysypujemy m±kę. Jeżeli m±kę przynosiła/kupowała nam żona, to przed jej wysypaniem dobrze jest sprawdzić, czy ta m±ka, to rzeczywi¶cie jest m±ka.
Należy zostawić sobie trochę m±ki. Będzie potrzebna do posypywania stolnicy. Przyda się też w przypadku, gdy przesadzimy z wod±.
Z m±ki kształtujemy krater.

Do krateru wlewamy ciepł± wodę i mieszamy. Na tym etapie wskazane jest używanie jednej ręki. W końcu po co paprać obie?
W czasie ugniatania otrzymujemy nieciekaw± glajdę. Nie trzeba jednak się zrażać i kontynuować ugniatanie.

Wyrobione ciasto powinno być elastyczne, ale nie lej±ce się. Nie może też się do wszystkiego kleić. Wła¶ciw± strukturę ciasta otrzymujemy poprzez dozowanie wody lub m±ki.
Kilka poniższych zdjęć pokazuje metamorfozę, jakich doznaje nasze ciasto.
Wyrobienie ciasta wymaga trochę wysiłku. Jednak nie jest to aż tak straszne,
jak można by wnioskować z wyrazy twarzy ugniatacza.
Te jasne smugi, to nie żaden miecz ¶wietlny, ale słoneczko. Co bardziej dociekliwi
mog± sobie na jego podstawie wyliczyć czas potrzebny na wyrobienie ciasta. Dla
ułatwienie i pocieszenia dodam, że zdjęcia były robione tego samego dnia.

W pewnym momencie ciasto zacznie przypominać ciasto tj. przestanie się wreszcie do wszystkiego kleić. To znak, że do pracy można zaprz±c drug± rękę.


Efekt końcowy powinien przypominać to, co możecie zobaczyć poniżej. Obok naczynie, w którym będziemy przechowywali ciasto.

Przed przyst±pieniem do robienia ciasta nie warto myć r±k. I tak wyczyszcz± się z największego nawet brudu. Wato jednak obci±ć paznokcie. No i jak komu¶ przeszkadzaj± włosy w cie¶cie, to może zdepilować sobie ręce.
Czas na wstawienie wody. Z tym, że jeżeli pierwszy raz robimy pierogi, to nie musimy wł±czać wody na duży "gaz".